wczoraj sie bawilem pilotem od alarmu (przytrzymalem jeden z guzików czy cos) i jakos sie cos popierdzielilo ze od tamtej pory odpalam silnik a on po sekundzie gaśnie, nie wiem czy to przypadek ze akurat po tym sie tak zaczelo dziac czy faktycznie alarm cos zablokowal, ogolnie alarm dziala normalnie tak jak wczesniej.. odpinalem akumulator i dalej to samo, odpinalem puszke od alarmu i tez silnik gasnie po sekundzie, po jej podpieciu tez to samo
...czy trzeba ją jakos inaczej zresetowac? albo czy to normalne ze po jej odpieciu nadal ten alarm jakos blokuje silnik? za kazdym razem silniczek odpala od tykniecia bez problemu ...i gasnie po sekundzie
myslalem troche ze to immobiliser bo chyba takie same objawy ale z tego co wiem to nie mam immobilisera, ktos gdzies pisal ze jak mam na kluczyku wyryte AH to jest immo ale ja widze ze wewnatrz kluczyka mam tylko baterie i diodke, nic wiecej, z reszta jak dorabialem kiedys klucz to koles mi zrobil nierozbieralny kluczyk bo stwierdzil ze nie mam immo i faktycznie jak dobrze pamietam to auto odpalalo normalnie z tamtym kluczem... alarm ma jakas funkcje immobilisera wewnetrznego czy cos takiego tak ze zeby w ogole kontrolki sie zaswiecily i w ogole zaplon to musze po wlozeniu kluczyka wcisnac guzik na pilocie ale to tez dziala tak jak wczesniej wszystko tyle ze silnik nadal gasnie po odpaleniu
dzieki za wszystkie porady

