Mam nadzieję, że teraz zrozumiesz. To nie jest moje zdanie, ale ludzi którzy te zawieszenia konstruują.Ma to wpływ na zaiększenie odległości między osią sworznia zwrotnicy, a osią symetrii koła (pionową).
Osie te "przecinają się z nawierzchnią" w 2 punktach (pierwszy z nich to środek styku opony). Odległośc między tymi punktami to tzw promień zataczania. Promień ten ma wpływ na stateczność kierunkową samochodu i wartość momentów stabilizujących.
Promień zataczania wynosi od kiklu do kulkunastu mm. 2-3 cm dystanse, zmieniają go o ponad 100%. Po to ktoś to obliczył, żeby tak byłoJedyne plusy to wygląd samochodu i być może mniejsze przechyły w zakrętach (nie mylić z lepszym prowadzeniem się samochodu w zakręcie!)
Otóż jest. Spójrz prawdzie w oczy. Chcesz tuningować zawieszenie musisz wydać mnóstwo kasy. Sprężyny, amory i najwyższej jakości pozostałe części. Jeśli robisz co innego- psujesz konstrukcję zawieszenia, zmieniają się watrości kątów, a co za tym idzie wartości sił i momentów działających w ukladzie jezdnym. To ma wpływ na ebzpieczeństwo jazdy.Dj Darecki pisze:tuningu mniej profesjonalnego to nie znaczy że to jest fuszerka
A teraz pytanie- jak myślisz, po co felgi mają coś takiego jak wartość odsadzenia (ET)? Dlaczego wymieniając felgi należy to uwzględnić i jak do tego się ma monraż pierścienia dstansowego?
Taki tuning, jest wart tyle co "tuning" silnika przez dolanie do benzyny paliwa modelarskiego, bądź rozpuszczalnika. Popraia wrażenie, a psuje całą resztę.
Liczy się przede wszystkim sterowność, trakcja, prowadzenie samochodu (po to się tuninguje zawias, hamulce) a nie jego wygląd pod disco.
Pozdrawiam.
