Zaczeło sie jakis tydzien temu, jechalem i nagle zapalila mi sie kontrolka od ladowania, zatrzymalem sie, sprawdzilem czy kable sa na miejscu, a ze wszystko bylo na miejscu to odpalilem i bylo ok, lampka sie nie swieci. przejechalem kilka km i znowu sie zapalila i tym razem postoj nic nie dal, wiec bez ladowania pojechalem do domu. Wyjalem alternator, wyczyscilem wszystkie styki, i polaczenia z zewnatrz (wszystko co sie dalo bez rozbierania altka), kolo lekko bez oporow chodzi. Rano zamontowalem spowrotem altka i wszystko dziala, ladowanie 13.9V, wiec zrobilem jazde testowa i po 2 km znowu sie zapalila kontrolka od ladowania
O wszystko bylo ok, do przedwczoraj. Bylem jakies 30km od domu, pedze po trasie a tu nagle zapal sie kontrolka. Stanalem na parkingu, wykrecilem regulator i wkrecilem spowrotem i.... wszystko dziala ladowanie 13.9V
Moze mi ktos wytlumaczy co jest grane??
Prosze o szybkie odpowiedzi, bo autko mi potrzebne a bez ladowania daleko nie zajade



