- tutaj 125 milimetrów
- tutaj 140 milimetrów
- tutaj 130 milimetrów
...


Moderatorzy: palio, jhosef, VIP
Malowane! Pińć razy i do tego szpachel!Piasek pisze:Do znajomego po Corsę przyjechali, chodzą z miernikiem, badają dosłownie każde 10cm2 blachy mierzą i słyszy jak do siebie mówią:
- tutaj 125 milimetrów
- tutaj 140 milimetrów
- tutaj 130 milimetrów
...
![]()
Haha tona szpachliPiasek pisze:Do znajomego po Corsę przyjechali, chodzą z miernikiem, badają dosłownie każde 10cm2 blachy mierzą i słyszy jak do siebie mówią:
- tutaj 125 milimetrów
- tutaj 140 milimetrów
- tutaj 130 milimetrów
...
![]()
A ja tam z doświadczenia wiem, że wcale ludzie tak nie psioczą na malowanie kupując auto, no chyba że się zaprą na oryginał to niech szukają, też da się znaleźć. Kwestia tylko, żeby było to jakoś udokumentowane. Niby zdjęcia mogą nie przekonać ale...Jesli masz zdjęcie dajmy na to bardzo częstej obcierki o słupek - tylny błotnik na dole i drzwi. Niestety bez wycięcia i zgrzewania nowego błotnika nie da się tego nie szpachlować. Dlatego wychodzi około 700-1200 mikronów w miejscu przytarcia na blotniku, drzwi z reguły są wymienione przy większym otarciu bądź ścieniowane przy mniejszym. Mając zdjęcie jesteś w stanie pokazać dlaczego właśnie w tym miejscu jest szpachla i dlaczego nie dało się tego uniknąć. Druga strona medalu to jak to zostało zrobione, bo naprawdę cuda widziałem. Drugim bardzo częstym przypadkiem jest malowana maska po odpryskach. No z jednej strony mając własne auto każdy prędzej czy później ma maskę pełną odprysków i nie chce z taką maską jeździć. No ale potem jak to wytłumaczyć kupującemu? Przecież maska malowana ło matko dzwon jak nic. Wtedy wygrać może tylko zdrowy rozsądek i odrobina wiedzy, popatrzeć na podlużnice pas przedni, śruby itp. Ale nie każdemu da się to wytłumaczyć.Piasek pisze:Ludzie nie mają bladego pojęcia o tym jak wygląda proces malowania/renowacji/naprawy blacharskiej. Pomijam rzeźby i szczepany, mówimy o przycierce która może się każdemu zdarzyć. Wyciągnięte, przeszlifowane, nałożona szpachla (po dotarciu grubości żyletki), podkład, baza, jak metalik wiadomo że grubiej idzie i finalnie bezbarwny. Polerka żeby defekty lakiernicze usunąć i już mamy okolice 250-280 mikrometrów. "Łojeny co to tam było, tona szpachli, walony był aż strach..."
I weź wytłumacz takiemu tumanowi że 1000 mikrometrów to zaledwie 1 milimetr !!! Tysiąc !! A miernik 250 pokazuje.
Szkoda z takimi rozmawiać - palcem bramę pokazać i spokojnie dokończyć piwko oglądając meczyk polaków
Jak mi sprzedawca sprzedaje samochód jako bezwypadkowy to ja się domagam potwierdzenia tego tym, że nikt go nie malował koniec, kropka.Piasek pisze:Ludzie nie mają bladego pojęcia o tym jak wygląda proces malowania/renowacji/naprawy blacharskiej. Pomijam rzeźby i szczepany, mówimy o przycierce która może się każdemu zdarzyć. Wyciągnięte, przeszlifowane, nałożona szpachla (po dotarciu grubości żyletki), podkład, baza, jak metalik wiadomo że grubiej idzie i finalnie bezbarwny. Polerka żeby defekty lakiernicze usunąć i już mamy okolice 250-280 mikrometrów. "Łojeny co to tam było, tona szpachli, walony był aż strach..."
I weź wytłumacz takiemu tumanowi że 1000 mikrometrów to zaledwie 1 milimetr !!! Tysiąc !! A miernik 250 pokazuje.
Szkoda z takimi rozmawiać - palcem bramę pokazać i spokojnie dokończyć piwko oglądając meczyk polaków
Craash pisze:Tutaj jeszcze dochodzi kwestia rozumienia pojęć bezwypadkowy, bezstłuczkowy itd.
W polskim prawie istnieje rozróżnienie pojęć wypadek i stłuczka. Po stłuczce samochód może być skasowany, a po wypadku praktycznie nietknięty.
Po to jest w formularzu ogloszeniowym kategoria bezwypadkowy zeby klient mogl wybrac auto kotrego zaden parszywy handlarz nie zwiozl na lawcie w dwoch czesciach.WichuTM pisze:Craash pisze:Tutaj jeszcze dochodzi kwestia rozumienia pojęć bezwypadkowy, bezstłuczkowy itd.
W polskim prawie istnieje rozróżnienie pojęć wypadek i stłuczka. Po stłuczce samochód może być skasowany, a po wypadku praktycznie nietknięty.
I dokładnie o to sie rozchodzi.
A niby czemu?Piasek pisze:Sami siebie oszukujecie.
W Astrach H zaczynają rdzewiec progi przy przednich blotnikach, oglądam te auta i robi się z tego powszechne zjawisko.R90 pisze:Witam,
planuję kupić sobie coś nowszego, kompakt z okolicy roku 2008 za te 20 parę tysięcy.
Mam na oku Auriskę, Bravo oraz Astre H. Od razu mówię, że nie chce nic z VAGa. Pytanie mam. Które z tych aut byście polecali? Nasz forumowy kolega ma fajną Auriskę do sprzedania, jednakże ma już 260tys przelotu i jednak wtryski Denso w 2.0 D-4D mnie lekko przerażają, a raczej koszt ich naprawy. Astra ma fajny silnik 1.9 CDTI od Fiata, więc sprawdzona i udana konstrukcja i właśnie ku Astrze bym się skłaniał.
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości