Witam ponownie!
Wczoraj miałem trochę wolnego czasu więc postanowiłem zająć się autem.
Z racji tego, że kiedyś rozszczelnił mi się akumulator w skutek czego klemy pokryły się białym proszkiem i śniedzią postanowiłem wymienić je razem z przewodami zasilającymi. Klemy mimo oczyszczenia nie wyglądały najlepiej bo w środku tam gdzie wchodzi przewód też było pełno śniedzi. Założyłem nowe klemy, przewody 35mm2 (oryginalne mają taki sam przekrój), oraz końcówki z oczkami. Przy okazji wyjąłem rozrusznik który dwa lata temu przeglądałem i wtedy profilaktycznie wymieniłem tuleje oraz szczotkotrzymacz z nowymi szczotkami. Ku mojemu zdziwieniu w rozruszniku było mnóstwo opiłków z tych nowych szczotek. Widać co oryginał to oryginał bo tamte stare nie zużywały się tak szybko...
Kiedy rozrusznik był już wymontowany postanowiłem luknąć na sprzęgło. Na moje oko to jednak mam zamontowany dwumas, który chyba nie jest już w najlepszym stanie. Zrobiłem zdjęcie na którym widać o ile przemieszczają się względem siebie dwie części.
Odległość między białymi kreskami to około 17 mm. Chyba trochę dużo...

Dodam, że od jakiegoś czasu przy gaszeniu silnika słychać hałas. Podczas przyśpieszania w szczególności na wyższych biegach w zakresie od 1800 do 2300 obr/min występują drgania, które są bardziej zauważalne po wgraniu wirusa. Sprzągło przenosi teraz nie 240 a 350 NM...
Myślałem, że to poduszka silnika (taki wspornik z tyłu silnika) ale po wymianie na nowy drgania są tylko trochę mniej odczuwalne.
Jeśli dwumas może być przyczyną nierównych obrotów to u mnie chyba tak jest. Czasem lekko falują a kiedy przygazuje ustają, by po jakimś czasie znów powrócić. Co o tym sądzicie? Może nie ma co ruszać nastawnika, zobaczę jeszcze jak będzie z odpalaniem na dużych mrozach, ale myślę, że się poprawi bo rozrusznik teraz nieco szybciej kręci.