Pewnego dnia auto nie dając żadnych ostrzeżeń zgasło... po dłuższych próbach udało się je uruchomić... podejrzewałem pompę paliwa pod podłogą i od razu ją wymieniłem (miałem używaną)... wszystko wróciło do normy. Przejechałem z 1000km bez żadnych problemów...wczoraj usłyszałem wycie z tyłu auta, silnik zaczął szarpać i przygasać (dzieje się to po jakiś 10 min jazdy)... Pomyślałem że mogła nawalić pompa w baku więc ją wymieniłem...nie pomogło... wymieniłem więc na nową pompę pod podłogą i filtr... i nadal nic... auto chodzi niby dobrze ale przez pierwsze 10 min, później zaczyna szarpać przygasać i słychać głośne wycie (nowej) pompy... Swoje już bardzo brudne ręce skierowałem do komory silnika...sprawdziłem wszystkie podciśnienia, czy paliwo dociera do listwy wtryskowej. I zauważyłem że owszem dociera ale już z niej nie wypływa. Winny jest ten aluminiowy "zawór" sterowany podciśnieniem z kolektora. Przy załączaniu zapłonu wylatują z niego może trzy krople paliwa przy pracy silnika nic...
Chciał bym się dowiedzieć od ludzi którzy się na tym znają czy tak powinno być (moim zdaniem nie) i co może być powodem (dodam żę podciśnienie dochodzi i ssie jak rasowa blondyna
Przepraszam za tak długi monolog ale z doświadczenia wiem że to jedyny sposób na uzyskanie dobrych podpowiedzi
DLA POMOCNYCH PUNKTCIKI


