Jeszcze nie dawno nie miałem najmniejszego problemu z odpaleniem przy -20, golfik po zgaśnięciu kontrolki od świec odpalał od drugiego obrotu a nawet i od pierwszego, ale trzy dni temu zaczęły się kłopoty:
3dni temu, na zewnątrz coś ok -15 kontrolka od świec paliła się dłużej niż za zwyczaj a silnik odpalił dopiero za 2 podejściem (jedno podeście liczę tu 4-5 obrotów)
2dni temu podobna temp. kontrolka świec gaśnie po podobnym czasie ale silnik zagadał dopiero po 3 próbie
a dziś rano temp -10(przez noc było -18) kontrolka wyłączyła się tak jak gdy wszystko działało (4-6s) ale odpalił dopiero po szóstej próbie i jak tak dalej pójdzie to kiedyś dojdę do takiego momentu że padnie mi aku. i koniec.
Więc co wg was może być przyczyną czy możliwe że świece padły by w ciągu 3 dni
i czy w ogóle dało by sie uruchomić silnik przy takim mrozie jak by całkiem nie działały?
