Strona 1 z 1

Problem z turbiną

: sob lut 21, 2009 00:31
autor: Tomekm1
Mam VW Golfa IV 1.9 TDI 110 KM, typ silnika ASV. Od pewnego czasu czasu zauważyłem, że z turbosprężarki na biegu jałowym przy spadających obrotach wydobywa się dźwięk tarcia i jakby syk z rury filtra powietrza. Auto nie ma objawów spadku mocy, dymienia ani brania oleju. Czy spotkał sie ktoś z podobnym problelmem? Z opinii znajomych mechaników wynika, że zacierają się łopatki turbiny, proszę o potwierdzenie, czy mają rację? Czy przy takich objawach można jeździć autem czy grozi to inyymi uszkodzeniami?

: sob lut 21, 2009 02:04
autor: EnJoy
Tomekm1 pisze:że z turbosprężarki na biegu jałowym przy spadających obrotach wydobywa się dźwięk tarcia i jakby syk z rury filtra powietrza.
możliwe, że jest już spory luz na wirniku turbiny... pozostaje chyba tylko turbinkę na stół i zbadać...
a syk z okolic dolotu jest objawem po prostu nieszczelności

: sob lut 21, 2009 02:44
autor: To_mas
Tomekm1, podepnij auto pod Vaga i będziesz wiedział co jest grane

: pn mar 02, 2009 20:52
autor: Tomekm1
To_mas pisze:Tomekm1, podepnij auto pod Vaga i będziesz wiedział co jest grane

Podpiełem pod Vaga i nie wykazuje żadnych usterek

: pn mar 02, 2009 23:20
autor: To_mas
Tomekm1 pisze:Podpiełem pod Vaga i nie wykazuje żadnych usterek
a logi dynamiczne było zrobione ? w celu sprawdzenia turbosprężarki ?

: wt mar 03, 2009 13:14
autor: adam aa22
Kolego ja miałem IDENTYCZNE objawy w ASV, czyli przy spadaniu z obrotów wydobywał sie dzwięk tarcia a w skrajnych przypadkach po zejsciu silnika na wolne obroty zaczęło nim strzasznie telepać, kilka razy nawet mi zgasł. To wszystko działo się na zimnym motorze, oprócz tego mój łapal jeszcze notlauf, który mozna skasować po wyłączeniu i włączeniu zapłonu. Kiedy silnik był już rozgrzany odgłosy tarcia zmalały i nie łapał już notlaufu. Myślalem, że to może kierownice ale okazało sie niestety, że turbina jest do wymiany. łopatki sie nie zacierają, ale niewielkie uszkodzenie lub nalot sadzy powoduje że wirnik jest nie wyważony a wiadomo czym to grozi.. Cóż, musiałem zainwestować trochę kasy i wymienić turbo na regenerowane. Pogadaj z moderatorem tego działu uysym. Ja u niego kupowałem turbo po regeneracji, oraz małej modyfikacji która polega na rozwierceniu otworów w których pracuje wirnik oraz sam wałek i włożeniu wirnika turbiny z silnika 130 KM AWX. Taka turbina pracuje w tych właśnie silnikach z taka samą wydajnością co w ASV a mimo to jest co najważniejsze grubszy wałek i dzieki temu na pewno jest trwalsza od tej z ASV. Po założeniu takiego turba wszystkie objawy zgineły silnik stał się żywszy. Poza tym gdybyś chciał kiedyś troszkę dodać mocy swojemu ASV to wtedy taka turbinka nie będzie pracować wysilona.

: wt mar 03, 2009 13:39
autor: stanislawski
Panowie! W kwestii informacyjnej:
- jestem świeżo po regeneracji turbiny, efekt piorunujący! Nie to samo auto.
Natomiast nie wiem, czy orientujecie się na jakich obrotach kręci się wirnik turbiny, głównie chodzi o fakt, że turbinka mająca nieco przebiegu i nagaru na wszystkich elementach, ma skłonności do wibracji, tracenia oleju wskutek nieszczelności itd.
Moja turbina "wytrzymała" 180 tys km i wszyscy dziwili się, że "aż tyle" wytrzymała.
Do poczytania:
http://www.motoarena.pl/turbosprezarki/pomoc.htm

: wt mar 03, 2009 23:36
autor: Tomekm1
Chyba zdecyduje się na wymianę turbiny. Czy po wymianie są jakieś oznaki poprawy mocy lub w spalaniu w aucie?

: wt mar 03, 2009 23:48
autor: dros10
turbiny maja dłuższe żywotności jeśli po przejechaniu trasy przed zgaszeniem samochodu powinien pochodzić około minuty na wolnych obrotach ja na turbinie zrobiłem 38tys i jeszcze pochodzi 2 tyle bo jest z nią wszystko ok

: śr mar 04, 2009 08:24
autor: stanislawski
Tomekm1 pisze:Czy po wymianie są jakieś oznaki poprawy mocy lub w spalaniu w aucie?
To zależy od niedomagań samej turbiny przed wymianą, jeśli zapieczone są kierownice, turbina ma nieszczelności, nagar na wszystkim, to efekt jest wyczuwalny.
dros10 pisze:przed zgaszeniem samochodu powinien pochodzić około minuty na wolnych obrotach
Temperatura turbiny w ciągu 2 -3 minut pracy na wolnych obrotach spada o około 40 - 50'C, zdecydowanie wpływa to na jej żywotność.

: pt mar 06, 2009 00:40
autor: Kris-THC
stanislawski pisze:Temperatura turbiny w ciągu 2 -3 minut pracy na wolnych obrotach spada o około 40 - 50'C, zdecydowanie wpływa to na jej żywotność.
Nie wiem czym mierzyłeś ale po nawet normalnej jeździe spada minimum 3x więcej po 2 minutach. Każdy wie kiedy spałował auto i wtedy należy ostudzić sprężarkę. Przy delikatnej jeździe nie warto czekać aż tyle, 3 minuty to już lekka paranoja chyba. Sam miałem przy ostatnich opadach śniegu przeładowanie ale było ślisko i jeździłem głównie wrocław z babcią do szpitala więc nie było kiedy pojeździć ale drogi wyschły i ganiam furę i zero notlauf-ów. Po miesiącu *#cenzura#* jazdy sztanga lekko się przycinała (minimalnie) teraz jest ok z czego wynika że większym złem dla turbiny jest pedalska jazda niż studzenie turbiny po przejechaniu 20km ze średnią prędkością 50km/h :grin:
Obecne logi umieszczam żona za kierownicą i junior w foteliku :helm:

http://docs.google.com/Doc?docid=d9czkg ... khj2&hl=en

: pt mar 06, 2009 08:10
autor: stanislawski
Kris-THC pisze:Nie wiem czym mierzyłeś ale po nawet normalnej jeździe spada minimum 3x więcej po 2 minutach
Nie jest to moje doświadczenie, tylko lektura publikacji z linku:
http://www.motoarena.pl/turbosprezarki/pomoc.htm
i innych w tym samym temacie. Obrazek Dotyczy to głównie łożysk przykładowej turbosprężarki, które kręcą się do 200 tysięcy obrotów na minutę!!!

Ze swoich doświadczeń - a ostatnio sporo w klekota "doinwestowałem" - wiem, że przy "normalnej" jeździe wogóle nie ma potrzeby studzenia turbiny przed ostatecznym postojem, lecz taka potrzeba może zaistnieć w ekstremalnych obciążeniach, z pewnością zdaża się i w czasie normalnej eksploatacja, jak auto"przegoni się", lecz zazwyczaj na parking nie zjeżdża się bezpośrednio po skrajnych obrotach i wywijasach pojazdem. I słusznie zauważasz, że od czasu do czasu TDI'ka trzeba "przegonić" bo mu się nagar osadza.
Ja mam niedawno zregenerowaną turbinę, a wcześniej już zdażały się problemy z rurą dolotową z intercooler'a do kolektora ssącego (robiła się nieszczelność - starte zaczepy na mocowaniu rury). Po wymianie turbiny pojawiły się problemy z tą rurą. Co chwilę wysuwała się z kolektora ssącego, efekt - auto muł, Batory za ogonem... A miało być tak pięknie! Wina trochę i moja - bo powinienem od razu niepewną rurę wymienić razem z turbiną, ale nikt tym nie handluje (wszędzie słyszałem jedynie, że "na zamówienie", a każdy inny numer części i cenę podawał)
Po długich i bezowocnych poszukiwaniach na Allegro i odwiedzeniu wielu sklepów, okazało się, że jedynie Serwis VW od kopa podał mi właściwy numer tej rury i oczywiście część czeka w magazynie. Stwierdziłem, że wystarczająco dużo nerwów już mnie kosztowało odwiedzanie kolejnych mechaników i rozwiązałem problem wprost. Nowa oryginalna rura z nową spinką, skończyły się wreszcie problemy. raptem 5 minut roboty ze zdemontowaniem starej i montażem nowej rury i zapinki w kolektorze. Od roku powtarzające się niespodziewanie notlauf'y wreszcie przeszły do historii. Auto jest zrywne (silnik AXR, 101KM), dynamiczne, można powiedzieć - teraz "samo się prowadzi", przy niewielkiej pomocy kierującego...

: pt mar 06, 2009 19:24
autor: Kris-THC
stanislawski pisze:Nie jest to moje doświadczenie, tylko lektura publikacji z linku:
hehehe to czytaj uważniej bo lewa oś wykresu prezentuje wartość szczytową temperatury w % anie stopniach kolego.

: sob mar 07, 2009 22:20
autor: stanislawski
No niech Ci będzie, 50% w 3 minuty (nie jestem aptekarzem...)
ale łożysko nie rozgrzewa się do 1000 stopni, przecież jeszcze olej tam krąży...
Czyli z ok. 120 st C do 70 st C w kilka minut.
Tu głównie chodzi o fakt, że łożyska mające wysoką temperaturę po "pałowaniu" wymagają schłodzenia. W autach wyczynowych wyjmujesz kluczyk, a motor jeszcze pracuje jakiś czas. Czasem takim Subaru trenuję, więc zdarza się tak po zjeździe...