Pozdrawiam

Moderatorzy: Michał_1977, italiano_83, G0 Karcio, Haki, Qto, marcin7x5, VIP
Podłączę siękos500 pisze:Sama wymiana pierścieni ma jedynie wtedy sens kiedy gładź cylindra jest równa i nie ma "jaja".Musi mechanik pomierzyć wszystkie cylindry i ocenić ich stan.
Albo rób porządnie albo wcale bo jak zostawisz coś to dostaniesz w innym miejscu. Radze ci postarać się i uskładac kase i wówczas zrobić silnik tak jak się należy wówczas nie będzie napewno problemu z niczymwszebor1 pisze:Podłączę się U mnie sytuacja taka - mam nakręcone coś ponad 170000km, miałem wymieniany rok temu termostat oraz chłodnicę oleju z turba(w silniku 1v), na skutek zauważonej obecności oleju w zbiorniczku wyrównawczym. Silnik przez to chyba został przegrzany przez poprzedniego właściciela, bo na pierwszym cylindrze słaba kompresja (tylko na nim tak mała). Czyli mogę ostrożnie przyjąć, że sama wymiana pierścionków pomogłaby, co by mnie bardzo ucieszyło? Chodzi oczywiście o kasę
Dokładnie. Jak robisz coś to zrób na cacy albo nie rób wogóle. Na "byle jaką" naprawę tez musisz mieć min. 700 zł. To po co wydawać 700 zł w błoto. Dołóż 1000 do 700 zrób szlify i takim motorkiem pośmigasz jeszcze najmniej ze 100 tyś km.pasiak pisze:Albo rób porządnie albo wcale bo jak zostawisz coś to dostaniesz w innym miejscu. Radze ci postarać się i uskładac kase i wówczas zrobić silnik tak jak się należy wówczas nie będzie napewno problemu z niczym
Ja bym zrobił tak: komplet szlifów (około 600 zeta: cylindry, korbowody, wał, planowanie głowicy), nowe tłoki( około 900 zeta: tłok,sworzeń, pierścienie),panewki(główne i korbowe:około 250 zł) do tego uszczelki i oringi (około 250 zł), olej, filter i płyn(150 zeta), noi robocizna (to już zależy od tego czy sam robisz czy u machanika i ile on cie skasuje, kumpla skasował 600 zł.) Piszę to na przykładzie kumpla bo robił remoncik silnika i gość jest zadowolony jak cholera i mówi że warto było wydać tę kasę(wiem bo sam jechałem tym autkiem) Pozdrawiam.zbycho_s pisze:Czyli co należy zrobić, żeby nie wracać do mechanika i czego nie potrzeba, żeby na próżno kasy nie wydawać (różni są ludzie i mogą wpędzić w dodatkowe koszta
Jak najbardziej się zgadzam, najchętniej wcale nie robiłbym tych pierścieni, bo nie mam problemów ani z odpaleniem ani z jazdą. Sprzęgło powoli też daje się we znaki, na przegubie trzeba gumę wymienić. Gdybym miał umiejętności to może zrobiłbym sam. Mój golf rocznik 92, ale jakbym miał wsadzić w silnik 2500 i porobić resztę, to wybaczcie ale wolę dopłacić to co mnie wyniosą remonty i kupić trójeczkę golfa.Cinek pisze:koledzy ja sie oczywiście zgadzam ze wszystkimi opiniami ale zobaczcie też aspekt ekonomiczny...mój goferek jest z 86r. wiecznie jeździł nie bedzie, bo auto to nie tylko silnik...i jakbym miał teraz włożyć w sam silnik 2500 to musiałbym jeszcze nim jeździć z 5 lat conajmniej, a tyle obawiam sie że nie wytrzyma sprzęgło, zawieszenie, blacha i jeszcze kilka innych rzeczy.
ja sie też zgadzam i napisałem że albo robić wszystko albo nic (ale w twoim wypadku nie robiłbym nic) sprzedać, zezłomować nie ma co pakować sie w koszty (kolega zdecydował sie na remont bo ma golfa z 95 roku)Cinek pisze:koledzy ja sie oczywiście zgadzam ze wszystkimi opiniami ale zobaczcie też aspekt ekonomiczny...mój goferek jest z 86r. wiecznie jeździł nie bedzie, bo auto to nie tylko silnik...i jakbym miał teraz włożyć w sam silnik 2500 to musiałbym jeszcze nim jeździć z 5 lat conajmniej, a tyle obawiam sie że nie wytrzyma sprzęgło, zawieszenie, blacha i jeszcze kilka innych rzeczy. więc opinie "robić wszystko" oczywiście są prawidłowe, ale jak to mi napisali kiedyś "ekonomicznie nieuzasadnione".gdyby furak był z 10 lat młodszy to pewnie bym wziął kredytu ze 3 tysiaki, zrobił kompletny remont i jeździł następne lata. ale mnie osobiście sie to już nie opłaca, bo kto mi kupi 25letnie auto za 5 tyś ?
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 32 gości