Witam,
Pozwolę sobie podpiąć się pod temat, gdyż również mam problem ze świecami. A przynajmniej tak mi się wydaje.
Otóż ostatnio w moim golfie II 1.6 TD ('89) pojawiły się problemy z paleniem. Zwłaszcza rano. Samochód stoi pod gołym niebem a jak wiadomo ostatnie noce wyjątkowo mroźne... Akumulator mam mocny, kupowany całkiem niedawno z myślą właśnie o dieslach z dużym prądem rozruchowym.
No i dziś nastąpiła kulminacja problemu. Rozrusznik kręcił dobrze, więc tutaj problemu bym się nie doszukiwał. Dodatkowo podłączyłem prostownik ze starterem wspomagającym rozruch. Niestety niewiele to dało... samochód nijak nie chciał zapalić...
W końcu po długim czasie zapalił, ale metodą "na zaciąg". Później gdy silnik już się rozgrzał to palił momentalnie. Dopiero gdy postał kilka godzin i wyraźnie się schłodził znowu pojawiły się problemy. Gdy odpalił, buchnęło dużo (jak nigdy) siwego dymu.
Przypuszczam, że to właśnie świece, a jak wy sądzicie?
No i tu pojawia się problem bo odkręcanie ich w golfie to prawdziwa udręka, dostęp jest wybitnie ograniczony. Dlatego chciałbym dowiedzieć się czy skuteczna będzie metoda podłączenia przewodu z akumulatora do każdej świecy po kolei i sprawdzeniu czy jest iskra? Wiem, że należy daną świecę odłączyć od innych w momencie sprawdzenia ale czy sam taki sposób jej sprawdzenia jest miarodajny?
No i na koniec pytanie czy jeśli to wina świec to najlepiej wymieniać wszystkie 4 prawda?
I co sądzicie np. o takich, sprzedawanych na allegro:
http://moto.allegro.pl/show_item.php?item=288146227
Przyznam, że kusząca jest cena oraz marka producenta, ale czy to aby na pewno oryginalne części? Pytam, gdyż u mnie w sklepie 1 szt. świecy żarowej boscha kosztuje nieco ponad 50 zł, więc ta cena w internecie jest wyjątkowo zachęcająca.
Liczę na waszą pomoc,
Wesołych świąt drodzy eksperci
