Strona 1 z 1

G60 Falujące Obroty

: śr gru 10, 2008 23:24
autor: Pim
Wiem że takich tematów na forum jest pełno, lecz mój przypadek jest dość charakterystyczny.

Od niedawna jestem szczęśliwym posiadaczem Corrado G60.

Jakoś niecały mc po kupnie zaczęły się problemy z falującymi obrotami w zakresie od 1000-1500 obrotów/min. Obroty falują cyklicznie i zawsze o tej samej amplitudzie - od 1000 do 1500. Czasem jednak falują szybciej, czasem wolniej :)

Nie ma nic tu do rzeczy czy silnik ciepły czy zimny. Ramię przepustnicy ani drgnie, można je nawet trzymać.

Jak odepne zasilanie od czujników przepustnicy to silnik stoi równo na 2500 czy tam 3000 obrotów. Jak od zaworu stabilizacji biegu jałowego - nic się nie zmienia...

Odpięcie sondy nie zmienia nic w obr biegu jał - podobnie jak u kumpla choć u niego silnik pracuje niemalże idealnie.

Przetarłem wszystkie styki w rejonach dolotu. Co dalej? Moim zdaniem uszkodzenie sondy można wykluczyć.

Jak sprawdzić czy oby na pewno silniczek krokowy nie wariuje?

Coś woltomierzem można zdziałać na wtyczce zasilającej silniczek?

[ Dodano: 11 Gru 2008 06:01 ]
Może to coś komuś pomoże w diagnozie: pierwszy raz zdarzyło się tak gdy jechałem przez parę km powoli , na niskich obrotach. Ostatnio natomiast było przez parę dni ok, gdy wtem po przejechaniu parunastu km normalnie w deszczu, następnie długim cofaniu na niskich obrotach silnika(ach te osiedla) wyłączyłem silnik i objawy wróciły po ponownym załączeniu.

: pn gru 15, 2008 19:30
autor: sas_gti
Pim pisze:Zauważyłem też że jak ścisnę palcami wąż idący od krokowca do dolotu to obroty przestają falować , lecz zatrzymują się na 1500 ... Jakbyście byli w stanie pomoc to zapraszam do tematu wymienionego wyżej.
czy ściskasz go tak że całkiem go zaślepiasz czy po prostu robisz taki małe przewężenie?
Moze gdzies przez ten przewód zasysa lewe powietrze, a ściskając go , zupełnie przypadkowo powodujesz uszczelnienie tegoż miejsca. Ale to tylko hipoteza i do tego mało prawdopodobna.
Najlepiej jak byś napisałna forum corrka i umówił się z kimś z kimś na podmianę krokowca na chwilę i to by rozwiało wątpliwosc iczy to kroki czy nie.

: pn gru 15, 2008 20:09
autor: toffic
a jak odepniesz niebieski czujnik temp to ile masz obrotów??

: wt gru 16, 2008 00:00
autor: Pim
Odpinałem czujnik - obroty skaczą ale widać że jest różnica - np na zimnym silniku zamiast od 1200 do 1500 z czujnikiem - od niecalego 1000 do 1500 bez czujnika.

Co do wężyka wspomnianego wcześniej - ściskam robiąc zwężenie . Słychać wtedy świst powietrza - w sumie nie zwróciłem uwagi skąd on się wydobywa.

[ Dodano: 15 Gru 2008 23:04 ]
Btw. Obroty falują w takim tempie że nie da się tego zastymulować pedałem gazu czy też ręcznie. Skoki powtarzają się w równych odstępach czasu.

Po przegazowaniu zwykle zmienia się częstotliwość skoków obrotów.

Po odpaleniu chwile chodzi równo , po paru sek, bądź przygazówce zaczyna szaleć.

: wt gru 16, 2008 00:51
autor: sas_gti
nie ma w sumie jakichś oznak w tym kierunku ale może to być równie dobrze hall

: wt gru 16, 2008 06:47
autor: Pim
Gdzie znajdę halla w tym silniku? Da się jakoś go sprawdzić?

: wt gru 16, 2008 11:51
autor: sas_gti
a w aparacie zapłonowym, mniej więcej między 3cią a 4tą świecą, nieco niżej. Ma wtyczkę 3pinową. Jest to czujnik obrotów silnika mierzący w tym przypadku akurat obroty ośki aparatu zapłonowego.
Sprawdzic można albo oscyloskopem (zwkykły miernik jest za wolny) - sygnał ma się zmieniać 0-1, wykres sygnału kwadratowy
Albo inny sposób to zmierzyc mozna puszczająć prąd 5V przez piny napięciowe czujnika i podpinajac diodę do pinu "sygnałowego". Mozna zdjąć kopułkę z aparatu i obserować wirnik podczas gdy obracamy silnik kluczem założonym na wał karobowy albo przetaczajac samochód na 4tym lub 5tym biegu. Dioda ma się zapalać i gasnąć w zależnosci czy na czujniku wypada łopatka wirnika czy nie. Taki pomiar może jednak nie wykryć jakiejś bardzo drobnej usterki które pojawia się np dopiero po nagrzaniu halla, badź w określonych temperaturach otoczenia, bądź przy określonych obrotach więc ma swoje minusy. POmiar oscyloskopem bedzie kosztowal ze 30 zł , nie powinien więcej.

: wt gru 16, 2008 21:25
autor: Pim
Dzięki za wyczerpującą wypowiedź :) Gdzie jest aparat zapłonowy i co robi hall to wiem - akurat o silniczkach krokowych i ich odpowiednikach w silnikach spalinowych wiem mało bo wychowałem się na gaźnikowcach:)

Dziś miałem wyciągnąć zawór stab. biegu jałowego ale skończyłem wymieniać lampy(clary + soczewki :) )i stwierdziłem że jednak jest trochę za zimno w garażu . :helm:

: śr gru 17, 2008 12:17
autor: sas_gti
Pim pisze:i stwierdziłem że jednak jest trochę za zimno w garażu
widzę że ten sam problem masz co ja :) czyli nieogrzewany garaż
jak przedwczoraj zawitałem do miałem 3 stopnie :( Na szczęście szybko go sobie dogrzewam farelką i się robi temp powietrza 15 ale to jednak przeszkadza

: śr gru 17, 2008 15:41
autor: bugalon
Jeśli nic nie jest nagrzebane w sterowniku, to stawiam na krańcówki przepustnicy. Uszkodzona krańcówka zamknięcia daje dokładnie takie objawy jak kolega napisał.

Jeśli krańcówki są sprawne to "kolejny do golenia" jest regulator cisnienia paliwa. Bardzo często pęka w nim membrana i paliwo leje się kulturalnie do dolotu przez wężyk podciśnienia.

: śr gru 17, 2008 23:13
autor: Pim
Jak sprawdzić krańcowki przepustnicy? Czym one są? Chodzi Ci o te mikroprzełączniki na przepustnicy? Da się je same dostać czy tylko w komplecie z całą przepustnicą?

[ Dodano: 18 Gru 2008 06:04 ]
Btw. jeśli chodzi o czujniki położenia przepustnicy to jak wcisnę przy włączonym silniku drugi czujnik(załączający się przy maksymalnym otwarciu drugiej przepustnicy) to obroty wzrastają(bodaj do 3000 około), jak pierwszy jest nie wciśnięty to od razu obroty rosną również na taki sam poziom. A co ciekawe, jak już zaczną falować obroty to nawet najdelikatniejsze muśnięcie gazu powoduje wzrost obrotów na taką wartość.

Raz zauważyłem że jak nawaliłem wd40 w rejony przepustnicy, czujników położenia itp to silnik chodził idealnie. Niestety po kilku włączeniach testowych , następnej przerwie około godziny, odpaliłem znowu i problem powrócił.

: czw gru 18, 2008 14:06
autor: teczka
Ja mam podobny problem tyle że u mnie wszystko przestaje gdy odłacze czujnik od silniczka krokowego, wiec mysle ze to chyba jego wina zacina sie i dlatego faluja mi obroty. Narazie jeżdze na odłaczonym jedynie odpalam na załączonym czujniku ale cały czas szukam takiego modelu 037 906 457 D...kosmiczne ceny sa za uzywki

: czw gru 18, 2008 18:25
autor: sas_gti
Raz zauważyłem że jak nawaliłem wd40 w rejony przepustnicy, czujników położenia itp to silnik chodził idealnie. Niestety po kilku włączeniach testowych , następnej przerwie około godziny, odpaliłem znowu i problem powrócił.
może jest tam nieszczelność którą w ten sposób uszczelniłeś. Nieszczelność może być np na papierowej uszczelce przepustnicy, wężach podciśnienia.

Czujnika położenia przepustnicy wydaje mi się że nie ma. Są tylko krańcówki. Mają puśić prąd przy wciśnięciu, działają jak zwykłe przełączniki. Czujnik maksymalnego otwarcia przepustnicy i zerowego.

: czw gru 18, 2008 23:39
autor: Pim
To znaczy - mówiąc czujnik miałem na myśli określenie stosowane tutaj: http://www.corrado.com.pl/warsztat/reg_pg/reg_pg.htm . A przecież są to krańcówki.



Panowie!

Dziś rozebrałem zawór stabilizacji biegu jałowego- w środku był jakiś kawałek metalu(nie wiadomo skąd- choć raczej z elementu metalowego wstawionego przez poprzedniego właściciela przed w/w zaworem) blokujący jego pracę - po wyczyszczeniu silnik zaczął już falować o 500 obrotów mniej :) . Następnie nawaliłem wd40 raz jeszcze wszędzie w okolice przepustnicy - NIC .

Natomiast po solidnym 'wypsikaniu' krańcówki pierwszej przepustnicy - obroty leżą równo . Odpalałem parę razy , silnik zdążył się nagrzać(ach ten dym z palonego wd40:) ) i nadal all ok. Jak rano i po paru dniach będzie ok to wiadomo że wadą był zabrudzony styk krańcówki.. A jak jest już wypalony to dowiem się pewnie rano:)

Dzięki wielkie wszystkim za zainteresowanie i udzieloną pomoc

[ Dodano: 20 Gru 2008 21:56 ]
Silnik chodzi ok. Jednak teraz czeka mnie wymiana być moze calej tylnej belki. Jaki baran w golfie mk3 zajechal mi droge noca(po czym brzydko mówiac spierdolił), przy marznacej mzawce. Efekt: fela ( a właściwie to dwie) to wywalenia, do tej urwała się piasta tylnego koła od strony pasażera + guz na głowie narzeczonej. Obróciłem się o 270 stopni prawie:")

[ Dodano: 28 Gru 2008 12:59 ]
Heh belka przednia też do wymiany - spawana była już kiedyś . Bynajmniej to była strasznie przegnita. No nic:)