Co do sygnalizacji maski - owszem jest. Faktycznie pod zamkiem w przednim pasie jest malutki włącznik stykowy. U mnie okazało się że jego wtyczka połączona z resztą okablowania (po lewej stronie) coś nie kontaktowała. Co prawda komputer nie daje żadnego komunikatu (może da jak się ruszy, na postoju tylko próbowałem) ale tym razem alarm reaguje przy uzbrajaniu i to jest w sumie najważniejsze!
Co do ładownia - obejrzałem mój aku z każdej strony, dzierżąc w ręku groźnie wyglądający śrubokręt, i za cholerę nie dał się otworzyć. Uznałem więc, że nie ma takiej potrzeby (z resztą nawet w książce nic o tym nie wspominają) i podłączyłem prostownik na 5.5 godziny - nic złego się nie stało
Tylko jest problem, i tu pytanie do Was - za cholerę, nawet niedługo po ładowaniu, ale po kilkuminutowym poborze przez radio, światła etc. nie chce się pojawić napięcie pow. 12.4-12.5 V. Sugerowałoby to częściową degradację baterii (w sumie ma 6 lat jakby nie było).
Ale co gorsza zauważyłem, że po dłuższej jeździe (ok. pół godz.) napięcie ładowania z alternatora mam na poziomie 13.9-13.8 V i co gorsza spada jeszcze o 0,2V na wolnych, jeśli włączy się wentylator chłodnicy! Czyli jestem już na granicy dopuszczalnego minimum. A jestem prawie pewien, że zawsze po uruchomieniu silnika pomiar wykazywał 14.4 V!!!
Czy jest możliwe, że to wina luzującego się z czasem paska alt.? Jeśli tak to czy można samemu jakoś przeprowadzić sprawdzenie i regulację? Proszę o pomoc w tej sprawie.
Pozdrawiam
