Problem ze sprzęgłem
: pn sty 07, 2008 20:26
Witam wszystkich i serdecznie prose o pomoc bo juz nie wiem co z tym robic.
Kupilem sobie w Niemczech golfa. cakiem fajny, 1,8 AAM, ale przy powrocie na autostradzie zaczelo mi ciagnac sprzeglo. jakos dojechalem i w Polsce zawiozlem auto do mechanika. Wymienił tarcze, docisk zostawił bo mówil ze jeszcze calkiem dobry. Troszke pojezdziłem, może ze 100 km i zaczęły mi ciezko wchodzić biegi. Jak pupa nie mechanik postanowiłem dać sobie podkładke pod ten plaskik z samoregulacja i biegi fajnie wchodziły, ale do czasu. W końcu zaczęło cos skrobać przy naciskaniu sprzęgła. Okazało sie ze łożysko oporowe. Spoko, drugi remont w sprzegle, ale chodziło juz super. Biegi wchodziły bez oporów, nie dawałem juz zadnych podkładek. Wszystko było oki. Przejechałem tak z 2500 km az w koncu pewnego razu wdusiłem sprzegło i zerwała sie zapinka linki na ramieniu sprzęgła. Chciałem dać tą część nową, ale nigdzie nie mogłem jej znaleźć wiec zamiast nowego "klipsa" dałem podkładke na stary, tak, że trzymała linkę ( przecięta na obwodzie i lekko sciśnięta na lince ). Wszystko fajnie chodziło, ale znow usłyszałem lekkie chrobotanie przy wciskaniu sprzęgła, znów łożysko. Następnego dnia pojechałem w trase ok 500 km, niestety nie miałem wyboru. Samochód dojechal, ale juz na miejscu przy odpalaniu silnika pedał został w podłodze.... Znow kapa na maxa. Oddałem samochód do kumpla mechanika a on az sie przeraził. Łożysko stopione, kulki przywarły aż do jego metalowej blaszki. Popychacz na końcu tak sie stopił, ze aż sie utworzył trzpień na jednym końcu, a drugi zgrzał sie z taka metalową, okrągłą blaszką z nitem na środku, bodajrze tarczką docisku. Kumpel wymienił łóżysko i tątarczkę, ale popychacza nigdzie nie można było znależć, w sklepach nie mieli, tak samo na szrotach. Naspawał na końcu kulke, wszystko ladnie obtoczył, przyciął i zahartował. Oddał autko i z początku wszystko było ok. Przejechałem ze 200 km i znow poczułem ze skrzynia cieżko chodzi i sprzęgło troszke inaczej lapie. Tej podkładki zamiast klipsa nie zmieniałem dalej bo bardzo cieżko to dostać.
Pytanko: co do cho...y jest z tym sprzęgłem ?? co mam zrobić zeby było ok ??
Czy może to wina tych wszystkich podkładek ?? bo skoro tak sie popichacz i łożysko topi to pewnie cały czas pracuje. Może to dupnięta samoregulacja ?? pomożcie
z gory dzięki
Kupilem sobie w Niemczech golfa. cakiem fajny, 1,8 AAM, ale przy powrocie na autostradzie zaczelo mi ciagnac sprzeglo. jakos dojechalem i w Polsce zawiozlem auto do mechanika. Wymienił tarcze, docisk zostawił bo mówil ze jeszcze calkiem dobry. Troszke pojezdziłem, może ze 100 km i zaczęły mi ciezko wchodzić biegi. Jak pupa nie mechanik postanowiłem dać sobie podkładke pod ten plaskik z samoregulacja i biegi fajnie wchodziły, ale do czasu. W końcu zaczęło cos skrobać przy naciskaniu sprzęgła. Okazało sie ze łożysko oporowe. Spoko, drugi remont w sprzegle, ale chodziło juz super. Biegi wchodziły bez oporów, nie dawałem juz zadnych podkładek. Wszystko było oki. Przejechałem tak z 2500 km az w koncu pewnego razu wdusiłem sprzegło i zerwała sie zapinka linki na ramieniu sprzęgła. Chciałem dać tą część nową, ale nigdzie nie mogłem jej znaleźć wiec zamiast nowego "klipsa" dałem podkładke na stary, tak, że trzymała linkę ( przecięta na obwodzie i lekko sciśnięta na lince ). Wszystko fajnie chodziło, ale znow usłyszałem lekkie chrobotanie przy wciskaniu sprzęgła, znów łożysko. Następnego dnia pojechałem w trase ok 500 km, niestety nie miałem wyboru. Samochód dojechal, ale juz na miejscu przy odpalaniu silnika pedał został w podłodze.... Znow kapa na maxa. Oddałem samochód do kumpla mechanika a on az sie przeraził. Łożysko stopione, kulki przywarły aż do jego metalowej blaszki. Popychacz na końcu tak sie stopił, ze aż sie utworzył trzpień na jednym końcu, a drugi zgrzał sie z taka metalową, okrągłą blaszką z nitem na środku, bodajrze tarczką docisku. Kumpel wymienił łóżysko i tątarczkę, ale popychacza nigdzie nie można było znależć, w sklepach nie mieli, tak samo na szrotach. Naspawał na końcu kulke, wszystko ladnie obtoczył, przyciął i zahartował. Oddał autko i z początku wszystko było ok. Przejechałem ze 200 km i znow poczułem ze skrzynia cieżko chodzi i sprzęgło troszke inaczej lapie. Tej podkładki zamiast klipsa nie zmieniałem dalej bo bardzo cieżko to dostać.
Pytanko: co do cho...y jest z tym sprzęgłem ?? co mam zrobić zeby było ok ??
Czy może to wina tych wszystkich podkładek ?? bo skoro tak sie popichacz i łożysko topi to pewnie cały czas pracuje. Może to dupnięta samoregulacja ?? pomożcie
z gory dzięki
