przeszukuje wszystkie fora samochodowe lecz nigdzie nie moge znalezc przyczyny problemu. moze opisze cala historie mojego nieszczesnego samochodu. nie weim czy mk3 czy inaczej to zwac. posiadam vw vento 1,8 benzyna. a teraz odrobina historii.
czerwiec - wymiana swiec, rozrzadu i innych drobnostek jak przy kupnie i odrazu stluczce
lipiec - zalozony autoalarm z odcieciem zaplonu
2 tyg pozniej - pada cewka zaplonowa, wstawiona zostaje "nowa" (czytaj uzywana)
sierpien - pada akumulator, kupiony nowy (naprawde nowy)
i tu sie zaczyna. pazdziernik przychodzi zimno. zaczynaja szalec obroty na zimnym silniku. gdy temperatura jest bliska 0 st. auto ma problem z odpaleniem dopiero za 5-10 razem odpala. zostaje 'przeczyszczona i zabezpieczona kopulka'. podpinany pod komputer stwierdza ze to czujnik halla. po wstawieniu nowego nadal uwaza czujnik halla za uszkodzony.
na jednym z forow doradzono mi iz to czujnik temperatury cieczy chlodzacej. odlaczajac czujnik i odpalajac samochod obroty pieknie trzymaja sie w granicach 1000-1100. z podlaczonym czujnikiem 1800 i trzyma az silnik praktycznie dojdzie do 80-90 st.
dwa dni temu kazalem mechanikowi w ciemno wymieniac czujnik - wymienil. i ? i to samo.
z odlaczonym czujnikiem - bomba. z podlaczonym obroty 1800-2000. dzis zrobilem reset komputera. samochod ostygl wsiadlem odpalilem obroty 2200. pojechalem do rodzinki. samochod postal kilka godzin. wsiadam a obroty 3000-3200 silnik wyje ze oszalec mozna. wylaczam, odpalam to samo... za 5 razem spadlo do 1800 i gdy rozgrzal sie silnik opadlo na 900-1000. jest za cieplo a wiec nie moge przebadac odpalania. ale pewnie tez bylyby problemy :/
mi brak pomyslow. pozdrawia zdesperowany uzytkownik VW.
i przepraszam za tak dlugiego posta.



