Mam problem z CC 900
Dziwna sprawa. Dosyc skomplikowana zreszta ...
Krecil (leniwie) i ledwo zapalal - prawie zabijalem akumulator.
I tak codziennie rano - wystarczylo raz odpalic a potem juz zapalal bez problemu.
Akumulator nowy , dobry , sprawdzany pod obciazeniem - ladowanie tez ok.
Jak podpinalem pod moj akumulator (73 ampery a w cc 36) to zapal bez problemu.
1. Na pierwszy rzut poszly tuleje i szczotki w rozruszniku - od razu kreci jak szalony ale zapalanie bez zmian.
2. Nie bylo iskry na jednej cewce - wymieniona cewka i modul bo podobno tez nie dzialal.
3. Nowe swiece i kable - i oczywiscie bez zmian - nadal nie zapala lub ledwo ledwo.
Jest tam odciece zaplonu - przelacznik wlasnej roboty na stacyjce - stwierdzilem ze go wyjme.
Jak sie za to wzialem to poruszylem tym kablem ze zdjecia. Jak do dotknalem to alarm "piknal".
Jak tylko srubke przekrecilem to zaraz wyl. Jak wyjalem zupelnie - to samo.
Ogolnie dokrecilem ja mocno - i szok - auto odpalilo bez najmniejszego problemu - na pol obrotu.
Co to za sruba , kabel i do czego jest przykrecona ...

Alarm ma odciecie zaplonu - mozna by po tym wywnioskowac ze to wina alarmu , ale jesli tak to czemu zapalal z innym akumulatorem ....
Jak jutro znow zapali - to znaczy ze to przez to "cos"...
