Mam dylemat
Znam dwóch niezależnych mechaników. Pierwszego znam dłużej, jest dla mnie bardzo dobrym fachowcem. Do tej pory wszystko robiłem u niego.
Pare miesięcy temu poznałem innego mechanika, działa poza miastem, specjalizuje się nie tylko w naprawach ale również w blacharce.
Różnica pomiędzy nimi jest taka, że miastowy bierze dwa razy więcej za robotę. Dokładnie dwa razy
Zrobiłem wywiad ile by wzięli za zrobienie rozrządu: miastowy 200zł, ten drugi 100zł.
Dylemat wziął się stąd, że nie wiem czemu, ale miastowy jakoś dziwnie podchodzi do tej roboty. Silnik to 1.8T, 20 zaworów i właśnie o tych zaworach mi za każdym razem gada, jakby się bał że ich jest aż tyle, że to jest więcej roboty, pierwszy raz będzie taki robił itd (tzn. wiem że to zrobi dobrze mimo wszystko ale nie wiem czy tym gadaniem nie chce tylko podbić ceny, a w rzeczywistości silnik ten robi się tak jak inne).
Natomiast ten drugi zapytany czy to, że będzie miał do czynienia z 20V nic nie utrudnia odpowiedział ze stoickim spokojem że nie.
Nie wiem teraz co robić.
Co byście poradzili? Czy 20V to jakieś czary mary czy normalna robota którą wykona każdy mechanik? Różnica kasy 100zł, dużo nie dużo, ale nie wiem co robić?
Gdyby nie zmiany kosmetyczne (=kasa) które planuję lada chwila nie zastanawiałbym się i wybrałbym droższego, bo mimo wszystko jestem z nim dłużej.
p.s. nie sugerujcie sie tym ze jeden jest w mieście a drugi poza nim bo mimo wszystko jest to i tak bardzo blisko (5km) wiec czynnik ekonomiczny w postaci paliwa może zostać pominięty.
pozdrawiam,





