Tak więc dzisiaj był dzień sądu dla spracowanego oryginalnego Pierburga 2E w moim MK2

Od samego rana, w spartańskich warunkach, wyczyściliśmy świece z osadu, posprawdzaliśmy przewody wysokiego napięcia i odpaliliśmy Golfinkę na benzynie (oczywiście nadal kłęby czarnego dymu). Postanowiliśmy wymienić olej, który był mocno rozrzedzony, filtr oleju też poszedł w kosz po czym ponowna próba odpalenia na benzynie zakończona czarnymi chmurami tak jak poprzednio. Idąc za ciosem rozebraliśmy gaźnik (na podwórku, bo na kanale w garażu stał Pasek z rozebraną skrzynią do wymiany tarczy

) i po jego wyczyszczeniu i sprawdzeniu, pod kątem tego, czy pływak nie jest dziurawy, zaczęliśmy go składać do kupy i wówczas na wskutek niskiej temperatury i wiekowego plastiku pływaka, pękło ramię tegoż, co zmusiło nas do wymiany całego gaźnika, a dzieki Bogu na podwórku stał Garbus z takim samym gaźnikiem jak u mnie, tyle, że "prawie nowy". Po podłączeniu okablowania, wężyków i poskręcaniu wszystkiego do kupy, ponownie odpaliliśmy Golfika i ..... niespodzianka !!! Golf nareszcie zaczął poprawnie pracować na benzynie i gazie

Tak wiec po długich i cięzkich wszystko jest O.K.

Teraz jeszcze drobne poprawki podłogi i elektryki, ale to już inna bajka. Póki co pragnę podziekować wszystkim forumowiczom główkującym nad bolączką mojej machiny

Jeszcze raz dziekuję i na tym kończę moje wywody w tym topic'u .
