Niestety przez moje gapiostwo nie zalałem zimowego płynu. Miałem spory kawałek trasy do przejechania, po powrocie rozebrałem instalację zdjąłem pompkę, wszystkei węzyki z przednich sprysków oczyściłem i zalałem płyn zimowy. Problem jest taki, że płyn pryska, lecz ma słabe cisnienie. Oczywiście tył nie działa, pewnie w wężu idącym do tyłu stoi lód, ale czy ma to wpływ na niskie ciśnienie z przodu? Taka ciekawostka jescze, gdy dam na chwilę manetkę do przodu, czyli, żeby pryskało na tył, a zaraz po chwili na przód to przez chwilę ciśnienie jest ok, a po chwili znów jest kiepskie. Czyżby pompka się wewnątrz rozszczelniła? Nie wiem jak ona działa, ale domyślam się, ze skoro jkest zalepiona z jednej strony, to z drugiej ciśnienie powinno być solidne. o co tu może chodzić?
Pieprzona zima
